Odwrócił się i natknął
wyspa gier |Demotywatory |hotele zakopane
„Odwrócił się i natknął na siwe oczy pod chmurzącymi się brwiami. Patrzyły wyczekująco znad nieco podpuchniętych powiek.
— Jeżeli wolno być niedyskretnym — zaczął — to czy to, co przed chwilą pani przeżywała, było próbą generalną Czy w dalszym ciągu przygotowywała się pani do jakiejś roli... Cha, musi pani być nader sumienną aktorką. Ale... podobno, gdy aktor na scenie płacze naturalnymi łzami, publiczność mu nie wierzy. Czy słyszała pani o tym
— Ma się rozumieć.
— Byłem niechcący tą publicznością...
—A nie boi się pan, że... pana łatwo nabrać — spytała
z nagła.
— Miło mi, że... zaczyna pani żartować. Ba, źdźbło humoru. Humor wnet stawia łzy na należne im miejsce.
Uśmiechnęła się leciutko.
—i Mimo wszystko niech pan nie wierzy wyrazowi mej twarzy.
Zwiaderkiem i butelkami już spieszył ku nim, między pniami drzew, kelner.
— Gdzie mam to postawić, proszę pana
— Pani dziś nic nie pije, czemu to — spytał Leon.
— Po prostu nie zdążyłam jeszcze zamówić.
— Cha, chętnie podzielę się z panią kieliszkiem czegoś. Czy mi pani tego nie odmówi
Zamyśliła się czemuś.
— Owszem... — odrzekła cokolwiek niezrozumiale — jeżeli pod coś się napiję, to chyba pod... Tajfun... używając pańskiego słownictwa.“(3)
Bob Budowniczy |precel |Marketing sieciowy
„Odwrócił się i natknął na siwe oczy pod chmurzącymi się brwiami. Patrzyły wyczekująco znad nieco podpuchniętych powiek.
— Jeżeli wolno być niedyskretnym — zaczął — to czy to, co przed chwilą pani przeżywała, było próbą generalną Czy w dalszym ciągu przygotowywała się pani do jakiejś roli... Cha, musi pani być nader sumienną aktorką. Ale... podobno, gdy aktor na scenie płacze naturalnymi łzami, publiczność mu nie wierzy. Czy słyszała pani o tym
— Ma się rozumieć.
— Byłem niechcący tą publicznością...
—A nie boi się pan, że... pana łatwo nabrać — spytała
z nagła.
— Miło mi, że... zaczyna pani żartować. Ba, źdźbło humoru. Humor wnet stawia łzy na należne im miejsce.
Uśmiechnęła się leciutko.
—i Mimo wszystko niech pan nie wierzy wyrazowi mej twarzy.
Zwiaderkiem i butelkami już spieszył ku nim, między pniami drzew, kelner.
— Gdzie mam to postawić, proszę pana
— Pani dziś nic nie pije, czemu to — spytał Leon.
— Po prostu nie zdążyłam jeszcze zamówić.
— Cha, chętnie podzielę się z panią kieliszkiem czegoś. Czy mi pani tego nie odmówi
Zamyśliła się czemuś.
— Owszem... — odrzekła cokolwiek niezrozumiale — jeżeli pod coś się napiję, to chyba pod... Tajfun... używając pańskiego słownictwa.“(3)
<<<< Kilkanaście minut przed
| Wszystkie powyższe dane >>>>
Bob Budowniczy |precel |Marketing sieciowy