-Jeszcze chwilkę - odwrzasnął
strona www |Timon i Pumba |Vision
„—Jeszcze chwilkę — odwrzasnął — jakoś głupio tak odejść nawet nie powąchawszy butelki!
— Przecież się nie dociśniemy! Od godziny tkwię w tym samym miejscu.
—Co, chłopaki Nie możecie się przepchać Nieznajomy, którego dotąd oglądali tylko
plecy, odwrócił się. Ujrzeli oblicze tak samo zarośnięte jak u wszystkich innych gości saloonu i równie mocno spalone słońcem. Jedno, co go różniło, to brak nakrycia głowy i włosy barwy słomy, tak długie, aż spadały na ramiona.
— Nie możecie się przepchać — powtórzył. — Ja wam załatwię...
Urwał w pół zdania i znowu pokazał im plecy. Abel sięgnął do kieszeni i wyciągnął garść monet. Trzymał je w dłoni i czekał. Wreszcie na nowo zobaczyli twarz długowłosego.
— Trzymajcie — wcisnął im w ręce szklanki, a później napełnił je żółtawym płynem z wielkiej ciemnej flaszy. Abel niezdarnie podsunął swoje dolary.
— Schowaj! — żachnął się nieznajomy. — Dzisiaj ja stawiam. Coś wam pokażę, młokosy.
Zabrzmiało to drwiąco, tak drwiąco, że Karol zapragnął zwrócić nie proszony poczęstunek. Opowiadał mi o tym po latach od tamtego spotkania.
— I wynikłaby wówczas awantura — zauważyłem.
— Pewnie, ale jak się jest niedoświadczonym... Zresztą nic takiego nie nastąpiło.“(8)
Katalog |Marketing sieciowy |Bukmacher
„—Jeszcze chwilkę — odwrzasnął — jakoś głupio tak odejść nawet nie powąchawszy butelki!
— Przecież się nie dociśniemy! Od godziny tkwię w tym samym miejscu.
—Co, chłopaki Nie możecie się przepchać Nieznajomy, którego dotąd oglądali tylko
plecy, odwrócił się. Ujrzeli oblicze tak samo zarośnięte jak u wszystkich innych gości saloonu i równie mocno spalone słońcem. Jedno, co go różniło, to brak nakrycia głowy i włosy barwy słomy, tak długie, aż spadały na ramiona.
— Nie możecie się przepchać — powtórzył. — Ja wam załatwię...
Urwał w pół zdania i znowu pokazał im plecy. Abel sięgnął do kieszeni i wyciągnął garść monet. Trzymał je w dłoni i czekał. Wreszcie na nowo zobaczyli twarz długowłosego.
— Trzymajcie — wcisnął im w ręce szklanki, a później napełnił je żółtawym płynem z wielkiej ciemnej flaszy. Abel niezdarnie podsunął swoje dolary.
— Schowaj! — żachnął się nieznajomy. — Dzisiaj ja stawiam. Coś wam pokażę, młokosy.
Zabrzmiało to drwiąco, tak drwiąco, że Karol zapragnął zwrócić nie proszony poczęstunek. Opowiadał mi o tym po latach od tamtego spotkania.
— I wynikłaby wówczas awantura — zauważyłem.
— Pewnie, ale jak się jest niedoświadczonym... Zresztą nic takiego nie nastąpiło.“(8)
<<<< światłoczułych - pręcików i czopków
| Tak się też stało >>>>
Katalog |Marketing sieciowy |Bukmacher