- Dosyć Theo Po prostu
katalog |Cięcie wodą |instalator poznań
„— Dosyć, Theo! Po prostu czuję lęk. Nie pasuję do tak sławnego grona. Czy doktor Gachet widział moje prace
— Głupcze jeden, dlaczegóż by inaczej pragnął tak bardzo twojego przyjazdu do Auvers
—Bóg to raczy wiedzieć.
— Gachet jest zdania, że twoje sceny nocne z Arles na ostatniej wystawie Niezależnych były najlepsze z wszystkiego. Przysięgam ci, że gdy mu pokazałem twoje słoneczniki, które namalowałeś dla Gauguina i żółtego domu, miał łzy w oczach. Odwrócił się do mnie i powiedział „Panie Van Gogh, pański brat jest wielkim artystą. W całej historii sztuki nie było dotąd niczego, co by się dało porównać z żółtością tych słoneczników. One jedne uczyniłyby go nieśmiertelnym."
Vincent podrapał się w głowę i ukazał zęby w uśmiechu.
— Jeżeli doktor Gachet jest tego zdania co do moich słoneczników — powiedział — to widzę, że się z nim dogadamy.
Doktor Gachet oczekiwał Thea i Vincenta na stacji. Był to człowiek niski, nerwowy i łatwo się zapalający, o smutnych, melancholijnych oczach. Uścisnął serdecznie dłoń Vincenta.
— Tak, tak, tutaj znajdzie pan prawdziwą wieś malarską. Już się tu panu na pewno spodoba. Aha, widzę, że przywiózł pan sztalugi. A ma pan dosyć farb Musi pan zaraz wziąć się do roboty. Dziś przyjdzie pan do mnie na obiad, zgoda Przywiózł pan jakieś nowe płótna Żółtych barw z Arles tutaj pan nie znajdzie, ale za to zobaczy pan tu wiele innych rzeczy — tak, tak, wiele rzeczy. Musi pan malować u mnie. Dam panu wazy i stoły, które były już malowane przez wszystkich, od Daubignyego do Lautreca. A jak pan się czuje Wygląda pan zdrowo. Jak się panu zdaje, będzie się tu panu dobrze mieszkało Będziemy dbali o pana. Uzdrowimy pana na pewno!“(5)
artur radwan |Toto Mix |moderowany katalog
„— Dosyć, Theo! Po prostu czuję lęk. Nie pasuję do tak sławnego grona. Czy doktor Gachet widział moje prace
— Głupcze jeden, dlaczegóż by inaczej pragnął tak bardzo twojego przyjazdu do Auvers
—Bóg to raczy wiedzieć.
— Gachet jest zdania, że twoje sceny nocne z Arles na ostatniej wystawie Niezależnych były najlepsze z wszystkiego. Przysięgam ci, że gdy mu pokazałem twoje słoneczniki, które namalowałeś dla Gauguina i żółtego domu, miał łzy w oczach. Odwrócił się do mnie i powiedział „Panie Van Gogh, pański brat jest wielkim artystą. W całej historii sztuki nie było dotąd niczego, co by się dało porównać z żółtością tych słoneczników. One jedne uczyniłyby go nieśmiertelnym."
Vincent podrapał się w głowę i ukazał zęby w uśmiechu.
— Jeżeli doktor Gachet jest tego zdania co do moich słoneczników — powiedział — to widzę, że się z nim dogadamy.
Doktor Gachet oczekiwał Thea i Vincenta na stacji. Był to człowiek niski, nerwowy i łatwo się zapalający, o smutnych, melancholijnych oczach. Uścisnął serdecznie dłoń Vincenta.
— Tak, tak, tutaj znajdzie pan prawdziwą wieś malarską. Już się tu panu na pewno spodoba. Aha, widzę, że przywiózł pan sztalugi. A ma pan dosyć farb Musi pan zaraz wziąć się do roboty. Dziś przyjdzie pan do mnie na obiad, zgoda Przywiózł pan jakieś nowe płótna Żółtych barw z Arles tutaj pan nie znajdzie, ale za to zobaczy pan tu wiele innych rzeczy — tak, tak, wiele rzeczy. Musi pan malować u mnie. Dam panu wazy i stoły, które były już malowane przez wszystkich, od Daubignyego do Lautreca. A jak pan się czuje Wygląda pan zdrowo. Jak się panu zdaje, będzie się tu panu dobrze mieszkało Będziemy dbali o pana. Uzdrowimy pana na pewno!“(5)
<<<< Wszystkie powyższe dane
| myślił się A potem >>>>
artur radwan |Toto Mix |moderowany katalog