Nowości
polecana apteka akademicka |artur radwan |Nocleg Gdańsk
„Zbliżając się do lasku Brzezina dostrzegliśmy w pewnej chwili, że na jego skraju, po obu stronach traktu, biwakuje silny oddział kawalerii sowieckiej. Dalej trakt wchodził w las. Iść na wprost oznaczało trafić w sam środek obozowiska, niewątpliwie strzeżonego przez liczne posterunki. O zawróceniu z powrotem mowy być nie mogło; uwaga biwakujących została już zwrócona na nas, a spośród leżących na ziemi kozaków paru powstało, patrząc w naszą stronę. W ostaniej chwili dostrzegłem, że wzdłuż skraju lasu odchodzi w lewo pod prostym kątem droga polna. Postanowiłem przeto skręcić na nią i przedostać się do Zydatycz okólnie, obchodząc lasek od strony rozległych łąk, przeciętych tak zwanym kanałem rządowym.
Mijaliśmy obozowisko w odległości kilkunastu kroków, ścigani ciągle ciekawym wzrokiem odpoczywających żołnierzy. Odeszliśmy paręset kroków, gdy nagle rozległ się za nami tętent galopującego konia. Jeden z kozaków pędził za nami, wymachując ręką i drąc się na całe gardło. Stanęliśmy jak wryci, zamieniwszy krótkie, znaczące spojrzenie. Po chwili kozak znalazł się przy nas, zeskoczył z konia i rozpoczął indagację. Pytania sypały się jedno za drugim czy mamy broń, kto jesteśmy, skąd i dokąd idziemy itd. Odpowiadał po rosyjsku podpułkownik Demel, tonem spokojnym, z odcieniem doskonale udanej naiwności. Jego wygląd — w wyszarzanym paletku i starej cyklistówce — najwidoczniej zadowolił proletariackie pojęcia naszego inkwizytora, gdyż dialog szybko dobiegł końca i odpowiedzi zostały uznane za zadowalające. Rozpoczęła się natomiast rewizja osobista w poszukiwaniu broni. Nie po raz pierwszy w życiu poczułem na sobie łapy mołojca znad Donu czy Uralu, biegające po całym ciele, obmacujące brutalnie wszystkie zakamarki ubrania. Konfiskacie uległ scyzoryk podpułkownika Demla, egzemplarz odezwy niemieckiej, zrzuconej z samolotu pod Hołoskiem, oraz schematyczna mapka Małopolski, wydarta z jakiegoś kalendarzyka czy rozkładu kolejowego. Musieliśmy, zacisnąwszy zęby, znosić wszystko cierpliwie, aż wreszcie gburowate słowa „Nu ładno, stupaj", zakończyły niemiłą, irytującą scenę.“(1)
ostatni ford |części citroen |Katalog stron www
Zbliżając się do lasku
„Zbliżając się do lasku Brzezina dostrzegliśmy w pewnej chwili, że na jego skraju, po obu stronach traktu, biwakuje silny oddział kawalerii sowieckiej. Dalej trakt wchodził w las. Iść na wprost oznaczało trafić w sam środek obozowiska, niewątpliwie strzeżonego przez liczne posterunki. O zawróceniu z powrotem mowy być nie mogło; uwaga biwakujących została już zwrócona na nas, a spośród leżących na ziemi kozaków paru powstało, patrząc w naszą stronę. W ostaniej chwili dostrzegłem, że wzdłuż skraju lasu odchodzi w lewo pod prostym kątem droga polna. Postanowiłem przeto skręcić na nią i przedostać się do Zydatycz okólnie, obchodząc lasek od strony rozległych łąk, przeciętych tak zwanym kanałem rządowym.
Mijaliśmy obozowisko w odległości kilkunastu kroków, ścigani ciągle ciekawym wzrokiem odpoczywających żołnierzy. Odeszliśmy paręset kroków, gdy nagle rozległ się za nami tętent galopującego konia. Jeden z kozaków pędził za nami, wymachując ręką i drąc się na całe gardło. Stanęliśmy jak wryci, zamieniwszy krótkie, znaczące spojrzenie. Po chwili kozak znalazł się przy nas, zeskoczył z konia i rozpoczął indagację. Pytania sypały się jedno za drugim czy mamy broń, kto jesteśmy, skąd i dokąd idziemy itd. Odpowiadał po rosyjsku podpułkownik Demel, tonem spokojnym, z odcieniem doskonale udanej naiwności. Jego wygląd — w wyszarzanym paletku i starej cyklistówce — najwidoczniej zadowolił proletariackie pojęcia naszego inkwizytora, gdyż dialog szybko dobiegł końca i odpowiedzi zostały uznane za zadowalające. Rozpoczęła się natomiast rewizja osobista w poszukiwaniu broni. Nie po raz pierwszy w życiu poczułem na sobie łapy mołojca znad Donu czy Uralu, biegające po całym ciele, obmacujące brutalnie wszystkie zakamarki ubrania. Konfiskacie uległ scyzoryk podpułkownika Demla, egzemplarz odezwy niemieckiej, zrzuconej z samolotu pod Hołoskiem, oraz schematyczna mapka Małopolski, wydarta z jakiegoś kalendarzyka czy rozkładu kolejowego. Musieliśmy, zacisnąwszy zęby, znosić wszystko cierpliwie, aż wreszcie gburowate słowa „Nu ładno, stupaj", zakończyły niemiłą, irytującą scenę.“(1)
| Kilkanaście minut przed >>>>
ostatni ford |części citroen |Katalog stron www